Przed wczoraj postanowiliśmy skorzystać z tej pięknej pogody i iść na spacer nad Wisłę. Oczywiście jak to często bywa zaraz po wyjściu słońce musiało zajść i zrobiło się chłodno. No ale mieliśmy krakersy i aparat. No i poszliśmy.
Mijając Galerię Kazimierz zobaczyliśmy parę stadek kaczek, łabędzi i czegoś czarnego co pływało (jak ktoś wie co to jest, to niech napisze w komentarzu). Jako prawdziwy mężczyzna zaproponowałem, żebyśmy pokarmili to ptactwo. W sumie ja lubię krakersy o smaku cebulowym, to łabędzie też muszą lubić :)
Całe zbiorowisko ptactwa walczącego o każdy okruszek.
"To" czarne.
Gołębie również się pojawiły.
Po całym tym karmieniu i dojedzeniu resztek krakersów byliśmy śledzeniu aż do nowo budowanego mostu, gdzie ptactwu drogę zatarasowały statki obsługujące budowę.
to czarne to kury wodne ?
OdpowiedzUsuńNo tak właśnie myślałem :P
OdpowiedzUsuńbuahaha kury wodne ;] ponczek zawsze wie najlepiej
OdpowiedzUsuń